O Satsangu
Inicjatywa, którą wciąż trudno nazwać — ale której cel jest jasny.
Rok temu ruszyłem z inicjatywą, którą wciąż trudno mi nazwać. Mówię na nią Satsang Złotoria. Do dziś nie wiem, czym dokładnie ma się stać ten twór — ale od początku wiem, po co jest: żeby wnosić dobre wrażenia do społeczności, w której żyję — do Złotorii, Torunia, Polski.
A może inaczej: chcę tworzyć przestrzeń spokoju, spełnienia i miłości, z której będę czerpał ja i wszyscy chętni.
Przez ten rok zorganizowaliśmy ponad 20 wydarzeń, przez które przewinęło się około 150 osób. Jestem wdzięczny każdej z nich — za obecność, zaufanie i wspólny czas. To właśnie wynoszę z tej przygody: niezwykłe spotkania i relacje, które z nich wyrosły.
Spotykamy się w tańcu, w kąpielach w dźwiękach kamertonów oraz mis i gongów, podczas śpiewów afrykańskich i słowiańskich, na warsztatach Haka Māori, w medytacji współczucia, a także na szałasach potów — w głębokim, oczyszczającym kręgu.
Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy mnie w tym wspierają — przede wszystkim tym, którzy współtworzą Satsang i pomagają w prowadzeniu wydarzeń. To dzięki Wam Złotoria staje się miejscem, do którego chce się wracać.
Robimy teraz letnią przerwę — wracamy po wakacjach 🌞 Do zobaczenia wkrótce.